mity dietetyczne

Mity dietetyczne

Treści dotyczące odżywiania są już właściwie wszędzie. „Atakują” nas w internecie, telewizji, na ulotce z poczekalni w przychodni i w rozmowie ze znajomymi. Skutkiem ciągłego napływu informacji z reguły nie jest poczucie, że nasza wiedza z dnia na dzień poszerza się o wartościowe i rzetelne dane. Czujemy się raczej przytłoczeni i zdezorientowani, bo docierające do nas wiadomości często bywają sprzeczne. Dlatego postanowiłam poruszyć kilka tematów, które potrafią wywołać kontrowersje. Ich zrozumienie uczyni was bardziej odpornymi na napotykane dietetyczne mity i, mam nadzieję, będzie skutkowało trochę luźniejszym podejściem do odżywiania.

MITY DIETETYCZNE #1 Sztywny podział produktów spożywczych na zdrowe i niezdrowe

Zacznijmy od najważniejszego. Zachęcam was, żeby sposób patrzenia na jedzenie zaprezentowany poniżej towarzyszył wam zawsze, kiedy macie do czynienia z jakimiś treściami, dotyczącymi dietetyki.

Niemożliwy jest podział jedzenia na 2 kategorie: zdrowe i niezdrowe. Różnorodność produktów spożywczych i indywidualnych potrzeb jest zbyt duża. Znaczenie ma całokształt naszej diety.

Jeśli większość posiłków opiera się na owocach, warzywach i innych nieprzetworzonych produktach, to zjedzenie pizzy albo czekoladowego batonika, czy wypicie piwa, nie stanowi problemu. Poza tym w przypadku wielu produktów istotna jest ich ilość i częstotliwość występowania w diecie oraz sposób podania. Przykładem mogą być jaja, które są źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych (m. in. żelaza), ale też cholesterolu. Zbyt wysokie spożycie jaj może przyczyniać się do zwiększenia ryzyka sercowo-naczyniowego. Natomiast jedzenie około 7 jaj tygodniowo nie wydaje się szkodliwe, a pozwala na czerpanie korzyści ze spożywania tego wartościowego odżywczo produktu. Ponadto jaja są bardzo sycące. Poza tym trudno porównywać jajecznicę na boczku z ugotowanymi jajkami na kanapce z dobrej jakości pieczywa i warzyw.

Warto zwrócić też uwagę, że to, co jest zdrowe dla części osób, niekoniecznie będzie takie też dla innych. Na przykład, jeśli chodzi o produkty zbożowe – dla większości najlepszym wyborem będą te pełnoziarniste, o wysokiej zawartości witamin, składników mineralnych oraz błonnika. Ale już w przypadku sportowców albo niektórych osób z problemami żołądkowo-jelitowymi, konieczne może okazać się zmniejszenie podaży błonnika z dietą, a więc spożywanie bardziej oczyszczonych zbóż. Nie można więc jednoznacznie stwierdzić: „Produkty pełnoziarniste są zdrowe” lub „Produkty pełnoziarniste są niezdrowe” – to kwestia indywidualna i zależna od aktualnej sytuacji.

Konsekwencją dzielenia produktów na dozwolone oraz zakazane może paradoksalnie być częstsze spożywanie tych, które uznajemy za te niezdrowe. Wynika to z tego, że częściej o nich myślimy. I nie zapominajmy, że „zakazany owoc smakuje najlepiej”.

MITY DIETETYCZNE #2 Podział produktów na tuczące i odchudzające

Zasada jest prosta. Spożyjemy więcej kalorii niż spalimy – masa ciała wzrośnie; mniej – masa ciała zmaleje; tyle samo – masa ciała nie ulegnie zmianie. Od tego faktu nie uciekniemy, matematyki nie oszukamy. Teoretycznie, jeśli jadłabyś tylko czekoladę, ale zachowując ujemny bilans kaloryczny – schudłabyś. Oczywiście nie zachęcam do tego. Warto, żeby w diecie znalazło się jak najwięcej wartościowych produktów, które oprócz energii dostarczą nam wiele związków o działaniu prozdrowotnym. Podczas redukcji masy ciała wybieranie produktów gęstych odżywczo jest szczególnie istotne. Z mniejszą ilością pożywienia powinniśmy wtedy dostarczyć podobnej ilości ważnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu składników.

Poza tym nie zapominajmy, że jakość spożywanych produktów wpływa na to, ile jemy. Jedzenie samej czekolady jest mało realne, bo po prostu nie da się nią najeść. Dlatego warto np. przygotowywać posiłki z dużą ilością warzyw, co sprawia, że są one duże objętościowo, a jednocześnie niskokaloryczne. Korzystna może być też np. zamiana jasnego pieczywa na pełnoziarniste, które jest bardziej sycące, ze względu na wyższą zawartość błonnika. Te „triki” są więc pomocne, jeśli chcemy ograniczyć podaż kalorii. Ale mając świadomość, że masa ciała wynika z bilansu energetycznego, wiemy, że zjedzenie tej czekolady (czy jakiegokolwiek innego produktu, uważanego za „tuczący”) wcale nie musi oznaczać, że wzrośnie nasz poziom tkanki tłuszczowej.

MITY DIETETYCZNE #3 Trzeba jeść 5 posiłków dziennie w równych odstępach czasowych

Jeśli chodzi o rozkład posiłków, to powinien on być przede wszystkim dopasowany do naszego planu dnia oraz preferencji. Jedni lepiej czują się, jedząc więcej małych posiłków w ciągu dnia. Ale dla niektórych satysfakcjonujące są tylko duże posiłki, więc wolą jeść rzadziej a więcej. Pamiętaj, że lepiej sprawdzi się podążanie za sygnałami głodu i sytości, płynącymi z ciała niż za sztywną rozpiską. Generalnie w większości przypadków sprawdzi się jedzenie co około 4 godziny. Chodzi o to, żeby nie doprowadzać się do wilczego głodu, który może prowadzić do przejadania się. Brak regularności posiłków często wiąże się też z podjadaniem. Takie „skubanie” przekąsek przez cały dzień nie jest korzystne dla gospodarki węglowodanowej i dla przewodu pokarmowego. Lepiej zjadać konkretne posiłki, zachowując między nimi kilkugodzinne odstępy czasowe.

W tym miejscu warto odnieść się do, moim zdaniem, jednego z najbardziej absurdalnych mitów. Wciąż można spotkać się ze stwierdzeniem, że nie można jeść po 18:00. Kiedyś słyszałam też, że po tej godzinie można jeść, ale nie owoce. Takie pomysły nie mają żadnych podstaw w fizjologii człowieka, dietetyce, w żadnym naukowo poznanym mechanizmie. Jedyne na co warto w tym kontekście zwrócić uwagę, to żeby ostatni posiłek miał miejsce 2-3 godziny przed snem.

Co wynika z tego, że obaliliśmy powyższe mity? Że aby zdrowo się odżywiać, nie musisz wywracać swojego życia do góry nogami i dopasowywać go do żadnych sztywnych założeń. Nie musisz na zawsze rezygnować z lubianych produktów, tylko dlatego, że ktoś kiedyś powiedział, że tak należy. Żeby twoja dieta służyła twojemu zdrowiu wystarczy, że będziesz wplatać w swoje codzienne życie korzystne nawyki. A właściwie mikronawyki – czynności, które będą ci służyć, a które po czasie uważnego wdrażania stają się automatyczne. Na przykład: jeśli przez kilka tygodni będziesz starała się pamiętać, żeby w większości posiłków pojawiło się warzywo lub owoc, w końcu będziesz dodawać je do dań, nawet o tym nie myśląc.

Chcesz dowiedzieć się więcej, o tym jak można zadbać o siebie, wprowadzając takie zmiany? Zapraszamy na Kurs Psychodietetyczny, który staruje już 14 czerwca.

Autorka: Justyna Tkaczyńska

Jestem studentką Dietetyki na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu i piszę pracę dyplomową o korzyściach i zagrożeniach płynących ze stosowania diet wegetariańskich. Chętnie dzielę się wiedzą, jak ograniczyć te zagrożenia i czerpać maksimum korzyści z ograniczenia produktów odzwierzęcych. Sama od kilku lat nie jem mięsa, więc wiem z doświadczenia, że może to być pyszna i otwierająca na nowe smaki droga po zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *